Phone: 886 277 472 lub 23 661 27 94     Email: kajaki.wazka@gmail.com

Legenda o Starym Wiarusie

W latach 1806-1807 przez teren Polski przelewała się potężna armia żołnierzy napoleońskich. Armia maszerowała na podbój Rosji. Wojska napoleońskie jednocześnie wypierały zaborców carskich z terenów Polski.

W grudniu 1806 roku na terenach rozpostartych między Sochocinem i Kołozębiem trwały potyczki Rosjan z Francuzami. Jeden z oddziałów wojsk francuskich stacjonował na prawym brzegu rzeki w miejscowości Biele.

Powiadają ludzie, że dowodem tego jest kopiec ziemny, który jest obecnie jedną z atrakcji turystycznych Północnego Mazowsza. Legenda głosi, że usypany został czapkami przez żołnierzy. Do dziś wzniesienie nazywane jest Górą Napoleona.

Wieść niesie że o owym czasie patrol żołnierzy francuskich wracający ze zwiadu, od strony Sochocina i Kuchar Żydowskich został zaatakowany przez Rosjan. Szanse były nierówne. Tylko dwóm żołnierzom udało się uciec. Jeden z nich ranny próbował przepłynąć rzekę Wkrę, lecz nurt był zbyt silny. Mimo zimowej pory nie było mrozu, a rzeka nie była skuta lodem. Zimna woda poniosła go w dół w stronę Kuchar Żydowskich i osadziła na olbrzymim kamieniu na środku rzeki.

Rano żołnierze francuscy odnaleźli kamrata siedzącego na kamieniu na środku rzeki Wkry wzywającego pomocy. Kamień ten nazwano ku pamięci Starym Wiarusem. Do dziś tkwi on w nurcie rzeki Wkry, tylko jakby wgryzł się w dno i wynurza się jedynie przy niskim stanie wody.

Drugi z ocalałych z patrolu żołnierzy uciekał lewy brzegiem rzeki. Schronił się we miejscowości Kuchary Żydowskie. Pomocy udzieliła mu młoda wdowa. Pod jej opieką leczył rany i dochodził do zdrowia. Podobno zauroczyli się w sobie. Jednak gdy żołnierz nabrał sił wrócił do oddziału. Mówili, że wdowie niebawem urodziło się dziecię. Kto wie, czy w mieszkańcach Kuchar Żydowskich nie płynie francuska krew?

Dziś historia wdowy wydaje się być niezwykła, ale to mylne przekonanie. W księgach narodzin w tym okresie odkryć można wysyp narodzin nieślubnych dzieci. Czy było to spoufalanie się kobiet z wojskiem czy owoce przemocy, tego nikt dziś już nie wie…

Mirosław Woźnicki